Strona:Jerzy Lord Byron - Poemata.djvu/396

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.



Pieśń pierwsza.

I.

Niewolnik w państwach Lary swobodny do woli,
W połowie zapominał swéj lennéj niewoli.
Pan ich niespodziewany, lecz niezapomniany,
Powrócił, — i weselem brzmią zamkowe ściany.
Na baszcie sztandar błyska, a puhar na stole,
Gościnny płomień w szersze roztoczon półkole.
Po szybach malowanych migocąc połyska,
Weseli goście gwarzą wokoło ogniska.

II.

Lara znów się rozgościł na ojczystym dworze;
Lecz po co Lara zwiedzał i lądy i morze?
Gdy go ojciec odumarł, jeszcze nadto młody,
Pan swéj woli na życia ważył się przygody;
Smutne dziedzictwo władzy! a kto ją posiadał,
Nieraz własne swe serce z pokoju okradał.
Nikt mu widać nie wskazał przy świetle pochodni,
Tysiąca błędnych ścieżek wiodących do zbrodni.
Właśnie gdy mu konieczną rada drugich była,
Już wrząca młodość Lary drugiemi rządziła.
Małéj wagi, z lat młodych jak, gdzie był i kędy?
Pośledzać wszystkie morskie i zamorskie błędy;
Choć krótkie jego były wędrówek przegony,
Dość długie, by był przez nie w połowie zgubiony!

III.

Lara młodo porzucił swego ojca progi,
Lecz od chwili, pielgrzymi gdy wziął kij do drogi,
Z dniem, tygodniem, miesiącem, ci, co go żegnali,
Zapomnieli odjazdu, wspominać przestali.