Strona:Jerzy Bandrowski - Szkarłatna róża.djvu/30

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


świadczyłaby tylko, do jakiego stopnia ludzie ówcześni w drobnych nawet szczegółach uzależniali w myślach swych i wiązali w swym przeświadczeniu życie własne z wyrokami Nieba, mającego we wszystkim swój udział rozstrzygający. Ich dusze istotnie nierozerwalnie zrośnięte były z Bogiem, a to o sile ich uczuć religijnych świadczy bardzo pięknie. Tylko taka wiara może sprawiać cuda.
Nareszcie, 14 kwietnia 1621, po długiej tułaczce po Włoszech i dłuższym pobycie w Rzymie, Męciński został przyjęty do nowicjatu w Rzymie u świętego Andrzeja na Kwirynale przez jenerała zakonu Mucio Vitelleschi. Spełniły się jego życzenia żywione, jak wiemy, od lat najmłodszych. Ale tu znowu mamy u biografów polskich sprzeczność, bo gdy jeden pisze, że młody nowicjusz od najwcześniejszych lat mówił o kapłaństwie i nowicjacie u jezuitów jako o swym najszczytniejszym życiowym powołaniu, opowiadając, że jeszcze w Lublinie pokazała mu się Bogarodzica i powołanie to mu potwierdziła — drugi przedstawia rzecz zupełnie inaczej. Jego zdaniem, Męciński, młodzieniec zamożny, chętnie podróżował, czasem o swych pobożnych życzeniach wspominał, ale właściwie poważnie niczym się nie zajmował. Aż dopiero podczas pobytu w Rzymie, gdy panicza „czeladnik okradł z wszystkich pieniędzy i z sprzętu“, Męciński zafrasowany udał się do polskiego nowicjatu jezuitów, aby się użalić; tam