Strona:Jerzy Bandrowski - Szkarłatna róża.djvu/25

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


nego Lądu, na razie niemożliwych, a przynajmniej bardzo trudnych z tego powodu, że Murzyni misjonarzy zjadali.
Na zakończenie wspomnimy jeszcze o zabiegach jezuitów w celu pozyskania dla Kościoła katolickiego Rosji. Były to zabiegi dyplomatyczne, bardzo gorliwe i wymagające natężonej pracy, a także konspiracja, nieunikniona choćby ze względu na to, że wśród panów rosyjskich niemało było zwolenników tegoż Kościoła oraz Polski, do czego jednak bali się przyznać.
Nie podobna, aby w lubelskim kolegium jezuickim nie rozwinięto wspaniałego obrazu tych olbrzymich prac przed młodym Męcińskim, który niewątpliwie zwierzyć się musiał swym przyjaciołom z nurtujących go wciąż aspiracyj do zdobycia palmy męczeńskiej. Z pewnością nie taił też, iż czuje powołanie do stanu duchownego i pragnie zostać jezuitą. Bo do przyczynienia się do ich wielkiego dzieła, choćby tylko przez śmierć męczeńską, musiał się zapalić. Nikt, a już zwłaszcza jezuici, wśród których było wielu mężów z najświetniejszych rodów, nie dziwili się temu, wątpliwe też jest, aby komu przyszło na myśl odwodzić Męcińskiego od tego zamiaru, tym bardziej, że miał brata, Stanisława, który nowymi świeckimi splendorami mógł nazwisko rodziny okryć i własnym potomstwem je zabezpieczyć.