Strona:Jerzy Bandrowski - Sosenka z wydm.djvu/143

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wieści z bliższych i dalszych stron. Dlatego też poczta, wchodząc do pokoju, zawsze witał wszystkich słowem bożem, a doręczanie listu lub też przesyłki było aktem uroczystym, podczas którego wszyscy mieli miny skupione i poważne. Telegram wywoływał panikę, a zresztą kto tam kiedy telegrafował?
Za czasów polskich dzięki kolei wszystko się zmieniło i każda wioska została ściśle związana z krajem. Ale poczta po staremu czczony był jako zwiastun nowych wieści.
Nieraz o tem rozmyślał Gust podczas codziennej czternastokilometrowej przechadzki torem kolejowym. Dumą napawała go myśl, że w tym ogromnym aparacie pocztowym i on coś znaczy, że choć z powodu złego stanu zdrowia nie zdolny do rybołówstwa, nie jest przecie niedołęgą, lecz czemś, sprężyną wielkiego mechanizmu. Że oto w czarnej torbie niesie wieści zbliska i zdaleka, radosne i smutne, wieści o narodzinach i śmierci, przekazy, pozwy i wyroki sądowe. Spotykając się często z ludźmi, którym listy doręczał, znał ich życie, a przeto wiedział, że ten i ów oczekuje listu z Australji, inny przepowiada pogodę na podstawie wiadomości otrzymanych z Ameryki, bo jakżeby rybak do rybaka nie pisał o tem, jakie jest wiadro, a to wiodro przechodziło przez Atlantyk i po dwóch tygodniach dokazywało w Europie. Wiedział, co ryży