Przejdź do zawartości

Strona:Jerzy Bandrowski - Przez jasne wrota.djvu/219

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.



W PARYŻU.
Polska w Paryżu. — Poczekalnia „Polskiego Komitetu Narodowego“. — Klub oficerów polskich. — „Prezenty“ amerykańskie. — Jenerał Haller. — Nostalgja. — „Albośmy to jacy tacy“! — W pałacu Dufayel’a. — Amerykańska zmiana warty. — Zamerykanizowanie Paryża. — Amerykanie u stóp Wenus Milońskiej.

Siedemnastego lutego 1919 r. znalazłem się w Paryżu po podróży, która właściwie trwała od 23 maja roku 1918-go. Tegoż bowiem dnia wyruszyłem był swego czasu z Moskwy na poszukiwanie eszelonów czesko-słowackich, z któremi, nie mogąc już jechać na Murman, zamierzałem przez Daleki Wschód do Europy. Eszelonów tych dopadłem w Penzie, gdzie w godzinę później napadli na nie bolszewicy. Po zdobyciu Penzy i przekroczeniu Wołgi szliśmy podczas nieustannych walk na Wschód. Byłem w bitwie pod Lipiagami, przy zdobywaniu Samary. Później, jako jeden z organizatorów pierwszego bataljonu pułku strzelców polskich im. Tadeusza Kościuszki, dotarłem aż do Omska, gdzie wspólnie z naszą grupą, przeduralską, zorganizował się Polski Komitet Wojenny. Jako członek tego komitetu zostałem wysłany na Daleki Wschód z misją wojenno-polityczną w celach propagandy, nawiązania stosunków z rodakami i organizacjami polskiemi, z misją francuską, wreszcie uzyskania kontaktu z Komitetem Narodowym w Paryżu. W ten sposób przejechawszy