Strona:Jerzy Bandrowski - Bajki ucieszne.djvu/35

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

A przecie, powiem prawdę, za taką zapłatę
Wolałbym nie pracować! To dusze rogate!
Owszem, pojmuję pracę lecz i niezłe życie...
Pracować lecz i użyć należy sowicie...
A ci tu bez przestanku orzą niby woły,
I jeszcze jaki taki dość kontent, wesoły...
Wytrwałość ludzka zda się nie mieć prawie końca —
Westchnął i wnet im płacę zmniejszył od miesiąca.


PIJAK I ŚWINIA.

Chwytając się wciąż płotu szedł do dom pijany.
Krok chwiejny, oko mętne, usta pełne piany;
Szedł i bełkocząc z trudem klął na się siarczyście:
— Otoś się znowu upił, jak ta świnia iście!
Tu świnia, co się obok paprała w kałuży,
Spojrzy nań, jedno oko nieco drwiąco zmruży
I rzecze: Człecze luby, niesłuszna przygana!
Żadna świnia, tak, jak ty, nie była pijana!


PAN STWORZENIA.

„Dirigeable’m pofrunął pewien pan pod chmury,
Niepomny niebezpieczeństw, zaufany w zwoje

33