Strona:Jerzy Bandrowski - Bajki ucieszne.djvu/19

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ROZMOWA.

Przysłowie mówi niegłupie,
Że gdzie dwóch Polaków w kupie,
Tam zawsze, jak to sami zresztą dobrze wiecie,
Mowa zwykle o kobiecie.
Cóż dopiero, gdy zejdzie się ich gdzie dziesięciu!
Tam każdy o miłosnem tylko przedsięwzięciu
Opowiada a zwykle chełpliwymi słowy,
Jakto on całe życie wciąż zawracał głowy
Mężatkom, pannom, ciotkom, kuzynkom, dziewczętom,
Słowem ręcząc za wszystko, jak za prawdę świętą,
Choć nie jeden z zdumieniem patrząc w Don Juana,
Pojąć nie może, jak taka narwana
Pokraka, biedna, oblazła i ckliwa,
Miłosne zebrać mogłaby gdzie żniwa.
Otóż raz w towarzystwie, gdy tak ktoś amory
Swoje pysznie wyliczał, wybuchnęły spory,
Czy kobiety uczciwe są w świecie, czy niema!
Prawdę mówiąc, drażliwe to i śliskie thema,
Bowiem, że cnota kruchą, to już pismo święte
Bajeczki opowiada o tem niepojęte,
Choć z drugiej strony śpiewają poeci,
Że cnota niewiast niczem gwiazda świeci
Na firmamencie ducha ludzkiego i grzeje

17