Strona:Jerome K. Jerome - Dziennik wycieczki do Oberammergau.djvu/129

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

nachium, że mam już tego dość na bardzo długo. Jak wrócę do domu, to przez miesiące całe tylko co drugą niedzielę będę chodził do kościoła.
Monachijczyczy chwalą się, że ich katedra jest najbrzydszą w Europie i sądząc z pozoru, skłonny jestem przyznać im to. W każdym razie, dotąd nie zdarzyło mi się widzieć brzydszej.
Co się tyczy malarstwa i rzeźby, jestem zupełnie tem przesycony. Największy z krytyków nie może się gorzej zapatrywać na sztuki piękne, niż ja w tej chwili.
Zaczęliśmy od spędzania całych ranków w którejś galeryi. Każdy obraz przeglądaliśmy krytycznie, dysputując o jego „kształcie”, „kolorze”, „traktowaniu”, „perspektywie”, „atmosferze”.
Ja zwykle twierdziłem, że obraz jest płaski, a B., że z ram wyłazi.
Ktoś słuchający nas z boku, myślałby, że się znamy na malarstwie. Umieliśmy po dziesięć minut stać przy obrazie, obchodziliśmy go na wszystkie strony, ażeby schwycić odpowiednie światło i lepiej zrozumieć myśl artysty. Cofaliśmy się w tył, następując na nagniotki stojących za nami ludzi, póki nie doszliśmy do potrzebnej „odległości”, wówczas siadaliśmy, patrzyliśmy przez kułak i wypowiadaliśmy głośno nasze uwagi; to znów wstawaliśmy, podchodziliśmy do obrazu i wodząc oczami po płótnie, badaliśmy zblizka sposób nakładania farb.
Tak studyowaliśmy malarstwo w pierwszych dniach naszego pobytu w Monachium.