Strona:Janusz Korczak - Sława.djvu/79

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Czego chcecie, chłopcy? — zapytał ten młody.
— Chcemy, żeby pan nas zapisał do szkoły niedzielnej.
— A wy skąd jesteście?
— Ja pracuję w składzie papieru, a mój przyjaciel w mydlarni — mówi Olek.
— Więc dlaczego przyszliście do mnie?
— Bo pan należy do „Zgromadzenia kupców“.
— No tak, ale ja mogę tylko swoich chłopców zapisać.
— Myśleliśmy, że pan nie odmówi, bo to przecież tylko formalność — śmiało odrzekł Olek.
Siwy pan włożył okulary i nagle zapytał powoli:
— A co to znaczy formalność?
— Formalność — odpowiedział Olek — to jest takie głupstwo, które trzeba zrobić, żeby chodzić do szkoły, żebym ja mógł zostać wodzem, a mój przyjaciel doktorem.
Władek byłby się schował pod ziemię ze wstydu. Jak można obcemu tak wszystko zaraz mówić?
— Dobrze, ja was zapiszę — powiedział siwy pan. — Wstąpcie jutro do mnie.
Olek wyjął notes, pan podyktował swoje nazwisko i adres, i Olek może trochę za głośno powiedział, wychodząc:
— Moje uszanowanie!