Strona:Janusz Korczak - Sława.djvu/65

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.



ROZDZIAŁ PIĘTNASTY.

Władek dostał lekcję, miał uczyć Kazia i Zosię liter i rachunków.
— Tylko czy dasz radę, kawalerze? bo sam masz jeszcze mleko pod nosem — powiedział ojciec dzieci.
— Dam radę, postaram się — odrzekł Władek.
— A wy, raki zatracone, żebyście się nie spoufalali — pamiętajcie! Na przywitanie się kłaniać grzecznie i mówić mu „pan“ — rozumiecie? Nauczycie się czytać, to tak, jakbyście drugi raz oczy dostali. To będzie wasz dobrodziej, po ojcu i księdzu trzecia osoba. Jak się poskarży na które, tak skórę wyłoję, że popamiętacie, wisielce! Głowę do góry trzymać, w oczy patrzeć, gałgany! — Jak to łby pospuszczali! — A ty, kawalerze, jakby co — zaraz w kark, przez ucho, spustu nie dawaj!
Władek zadowolony był, że się oracja