Strona:Janusz Korczak - Koszałki Opałki.djvu/103

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.



Ostatni wieczór.


Ja proszę was, ja owszem — ja przecież chciałem, gorąco chciałem; ale kiedy nie umiałem, nie mogłem, a przedewszystkiem nie wiedziałem, jak...

Bo pomyślcie tylko: kufry spakowane, jutro żona wyjeżdża, na całe lato, na długie dwa miesiące — więc przecież powinno się, należy, trzeba. Tak każe obowiązek, sama bodaj przyzwoitość, I rozumiałem to, rozumiałem dokładnie, ale nie mogłem, bo przedewszystkiem nie wiedziałem. jak zacząć.
Śmieszne, a prawdziwe i smutne.
Gdybym zaczął, toby już poszło jakoś dalej — ale nie wiedziałem, jak zacząć.
I ona, proszę was, także — i ona chciała — i ona rozumiała, że tak być powinno — i ona nie wiedziała, jak zacząć.
A przecież zdawaćby się mogło, że niema