Strona:Janusz Korczak - Bankructwo małego Dżeka.djvu/59

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Napisz, że otrzymałeś i że dziękujesz, a jak chcesz, napisz, co z tem pieniędzmi zrobiłeś.
— Jeszcze nic nie zrobiłem: leżą.
— No to napisz, co chcesz.
Dżek napisał.
»Kochany Dziadku, otrzymałem przysłany mi w podarunku dolar. Mama chciała kupić czapkę i podzelować buty, ale ojciec nie pozwolił, więc kupię książki i różne rzeczy, bo jestem w szkole bibljotekarzem i będę miał duże wydatki«.
Ojciec przeczytał list Dżeka, ale mu się nie podobał.
— Niepotrzebnie pisałeś o czapce i o zelówkach. Powinno się zawsze pisać tylko o tem, co się zrobiło, a nie, czego się nie robi.
— Więc mogę przepisać, — powiedział zmartwiony Dżek.
Dżek dobrze rozumiał, dlaczego ojciec nie chce, żeby pisać o czapce. Bo wygląda tak, że niby Dżek nie ma czapki na zimę. Dziadek może myśleć, że chcą, żeby jeszcze coś przysłał.
— Niech już tak zostanie, — powiedział ojciec.
Dżek sam zaadresował kopertę i sam wrzucił list do skrzynki. Bardzo przyjemnie pierwszy raz w życiu własny list wysyłać. I żeby w kopercie już nic innego nie było.
Ale Dżek nie był wesoły. Bo właściwie tak się coś pokręciło, że przez niego i ojciec i mama mają zmartwienie, chociaż on nic nie winien. Bo dlaczego ojciec kazał napisać do dziadka list, chociaż go nie lubi? I mama jakoś tak ostrożnie z ojcem rozma-