Strona:Jan Sygański - Historya Nowego Sącza.djvu/77

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


bytek Pański, odprawiano suplikacye i wotywy, aby Bóg dał szczęśliwe obranie króla.
W Nowym Sączu rada i ławica, zgromadzone w kollegiacie św. Małgorzaty, z wielką skruchą słuchały wotywy „ratione electionic Króla Jegomości, jako pana nowego“; a muzycy, którzy przygrywali pobożne pienia, dostali 1 złp. 6 gr. Komornik, przybyły z Warszawy, wziął strawnego dla siebie, jako też za owies i siano koniowi za dzień i noc 2 złp.[1]. Burmistrz zaś, Wojciech Bogdałowicz, doglądał i pilnował murarzy i cieśli, co mury naprawiali i wiązania pod strzelbę w basztach czynili, tudzież ślusarza, co hakownice i śmigownice poprawiał i chędożył, bo strach był niepłonny.
Na błoniu warszawskiem stanęła znowu szlachta w okopach konno i zbrojno, a nad nią zawisło pochmurne niebo, a końskie kopyta deptały świeży śnieżysty kobierzec. Ks. prymas zanucił: Veni Creator Spiritus! — krocie tysięcy zbrojnych konnych wyborców zawtórowały, i przystąpiono do obierania króla. Najprzód biskupi i senatorowie, potem szlachta, każdy z osobna województwami dawał swój głos i kreskę, a podkomorzowie zbierali te głosy i kreski. Na wieczną zaś pamiątkę podpisywał się każdy wyborca. Wszystkie zaś głosy żądały królem: „Jana Kazimierza“[2].
Po skończonem głosowaniu powstał prymas. Marszałkowie obu narodów prosili Korony i Litwy o uciszenie się i o głos dla ks. prymasa. Uciszyło się, a prymas donośnym głosem mianował: Królewicza Jana Kazimierza, Polski i Litwy wolnymi i zgodnymi głosami obranym królem i panem!
Krocie tysięcy zawołały: „Niech żyje!“ Prymas zanucił: Te Deum laudamus! — a wszystkie krocie tysięcy zbrojnej szlachty zskoczyły z koni, uklękły w pokorze na śniegu i chwaliły Boga, że ich natchnął jednością i zgodą, i dał króla i ojca osieroconej ojczyźnie. Odgłos armat i ręcznej strzelby około miasta Warszawy po wszystkich szerokich błoniach, gdzie stały szykami: Województwa, Ziemie i Powiaty, zakończyły tę uroczystość wspaniałą[3]. Poczem wyjechali wszyscy z okopów i ruszyli: jedni wschodnią bramą ku Litwie, drudzy zachodnią ku Wielkopolsce, ostatni południową ku Małopolsce.

Tak się odbył wybór króla Jana Kazimierza w listopadzie 1648 r. Tak się odbywały wybory wszystkich królów polskich w epoce wolnej elekcyi (1572—1764). Wyborcami była szlachta

  1. Distributa f. 67. 68.
  2. Rezultat głosowania przy elekcyi na królów polskich, o ile nam ze źródeł wiadomo, tak się przedstawia: Na Jana Kazimierza (1648 r.) głosowało 4.352, na Sobieskiego (1674 r.) 3.450, na Augusta II. (1697 r.) 13.641, na Poniatowskiego (1764 r.) 5.320 osób; liczba głosów na Wiśniowieckiego i Augusta III. niepodana. (Przegląd bibliogr. archeolog. T. III. str. 211. Warszawa 1882).
  3. Michałowski: Księga pamiętnicza str. 348.