Strona:Jan Sygański - Historya Nowego Sącza.djvu/69

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Hakownice ratuszowe także odczyszczono i ponaprawiano. Śmigownice na lichych kołach spoczywały, więc dano nowe. Przetarto je także i wysmarowano należycie szpikiem i dorobiono 2 stemple z miejskiego starego żelaza, co kosztowało 12 gr.; zamki przy nich ponaprawiano, a cyngrafy[1] porobił ślusarz, Stanisław. Do wielkiego działa dorobiono sworzeń, a do małego dorobił kowal klin z rzeciądzem.
Na proch dano do Krakowa 40 złp, a osobno wzięto od kupca Szyszaka 2 kamienie[2] prochu po 33 złp. kamień. Na prochy i kule żelazne sprawiono osobne faseczki, do starych zaś dna wprawiono, aby się to nie marnowało i psowało, a pan Jan Tomczykowski, regimentarz miejski, poprzesypywał, jak się należało, prochy i kule i wziął za tę pracę 2 złp.
Natomiast sprzedano 2 pancerze, jako mniej do obrony miasta potrzebne. Kupił je Grygier Szydłowski dla jakiegoś szlachcica za 20 złp.[3].
Chorągiew miejska, nie od kul wprawdzie, jednak od czasu podarta, więc ją ponaprawiano i nowymi ćwieczkami przybito za 1 złp. 15 gr.: także bębny obciągnięto i wysmarowano oliwą — zgoła wszystko a wszystko postawiono na stopie wojennej.

Poczem sporządzono tarczę, do której strzelać miano na monstrze, a która tylko 6 gr. kosztowała, i nakazano monstrę wojenną. Monstra była wspaniała! Pan starosta grodowy, Konstanty Lubomirski, z wielmożną małżonką[4] zaszczycili ją swą obecnością wraz z liczną szlachtą. Panowie rajcy jechali kolasą miejską dla większej okazałości, przez co się musztra omal nie opóźniła. Niewiedzieć bowiem, czy to za przywilejem kowalów i kołodziejów miejskich, czy też za przywilejem panów rajców i lunarów, dość, że ta biedna kolasa miejska ciągle była popsowaną; więc i teraz, kiedy ku wsiadaniu, a tu koła zdjąć nie można było do smarowania, a dwie obręcze i ryfa spadają. Rejwach, kłopot! ale kowal chwycił młot do ręki i migiem wszystko było gotowe, a kolasa z panami potoczyła się poważnie ku miejskiemu błoniu.

  1. Cyngraf — tyle co cyngiel, haczek pod zamkiem, za którego poruszeniem kurek w panewkę bije.
  2. Kamień — dawna waga, pospolicie 32 funty zawierająca. Tą wagą ważono proch ruszniczy, łój, smołę, wosk, ałun, wełnę, saletrę itp.
  3. Distributa f. 59.
  4. Barbara Domicella Szczawińska, wojewodzianka brzesko-kujawska. Por. Conjunctio Siderum... Oratio in laudem Constantini Lubomirski, comitis in Wisnicz, occasione nuptiarum ejusdem cum Barbara Szczawińska. Toruń 1648.