Strona:Jan Sygański - Historya Nowego Sącza.djvu/52

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


w mieście, nie pełnili żadnych usług osobistych ani w kościele, ani na ratuszu, z poborami też się ociągali, i przy każdej sposobności, odwołując się na swe szlacheckie przywileje, wadzili się z urzędami miejskimi. Już Pytlikowicz († 1636 r.) za życia swego zwracał na to uwagę miasta, aby się opierało sprzedaży dóbr w ręce szlacheckie albo duchowne. Że zaś ostatnimi czasy kilka majątków miejskich przeszło w ręce szlachty lub księży, przeto narzekania wzrastały i znalazły posłuch, mianowicie u przeciwników stronnictwa Stanisława Rogalskiego i Stefana Cholewicza, którzy w obu urzędach, t. j. radzieckim i wójtowskim, rej wodzili. Wojciech Bogdałowicz, pomnąc na zatargi swoje z podwojewodzym i szlachtą w r. 1630, która mu zabraniała chodzić w safianowych butach[1] — przyłączył się do niezadowolnionych i przeważył sprawę.
W grudniu 1639 r. zwołał całe pospólstwo na ratusz. Pospieszyli wszyscy bracie i starsi cechowi, stanęli rajcy i ławnicy, a Bogdałowicz wniósł sprawę: Aby zmienić istniejące prawo i od mienia miejskiego wykluczyć szlachtę i księży, bo przez to w mieście powstają niepokoje. Rogalski, Cholewicz i Jakób Poławiński także pragnęli uspokoić miasto; Rogalski przypomniał nawet, że od dawna dążył do podobnej uchwały; chcieli jednak, aby uchwalono coś na podstawie praw istniejących opartego.
Wszczęły się żywe rozumowania: jeden sądził tak, drugi inaczej. Przemogło zdanie pana pisarza miejskiego, Ludwika Rylskiego, aby zabroniono odbierać dziedzictwo pełnoletnim z powodu prawa spadku i blizkości[2]. Niebiegli w prawie cechmistrze i mieszczanie ucieszyli się tym wynalazkiem, jak gdyby znaleźli kamień mądrości do szczęścia ziemskiego. Nadaremno zauważał Cholewicz, iż taka uchwała nie ma sensu, bo wskutek tego musiałby ten postradać leżące mienie, kto nie spłaci spólników spadku. Przeciwnicy jednak zagłuszyli go i stanął „wilkierz“[3] następujący.
My burmistrze i rajce, residentes et antiqui[4], ławnicy, cechmistrze, mistrze i wyszystko pospólstwo miasta Jego Królewskiej

    raz akta miejskie. Tak n. p. anno 1566 catena manu accepta... judicium intromissionem dat in domum Josepho Nieszkowski. Acta Scabinalia T. 14. p. 47.

  1. Porów. rozdział XIV.
  2. Blizkość — blizkie pokrewieństwo.
  3. Wilkierz — z niem. Willkühr, plebiscitum, uchwała pospólstwa.
  4. Rajcy urzędujący nazywali się rajcami siedzącymi (residentes), rajcy zaś dawni rajcami starymi (antiqui). Tych ostatnich w różnych poszczególnych wypadkach zapraszano do narady.