Strona:Jan Sygański - Historya Nowego Sącza.djvu/449

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Szczęśliwym trafem posiadamy opis takiego jarmarku, rzucający nam jasne światło nie tylko na życie jarmarczne, ale i na ówczesne stosunki kupieckie. Nadszedł dzień św. Małgorzaty 13. lipca 1648 r. Śrotarze dzwonili we wszystkie dzwony, ile im sił starczyło, zwołując lud do kupna i sprzedaży, a mimochodem na nabożeństwo w kollegiacie św. Małgorzaty, patronki miasta Jego Królewskiej Mości Nowego Sącza. Sławetna zaś rada, wedle starodawnego obyczaju, ogłosiła „limitam causarum ob tempus nundinale“, t. j. odroczenie wszelkich spraw z powodu jarmarku, wyjąwszy spraw szlachty, gości, nieszczęśliwych i zbrodni. Lud całymi tłumami garnął się do miasta. Szlachty zjazd był ogromny z powodu przygotowań wojennych przeciwko Kozactwu, a kupcy garnęli się ze wszystkich czterech stron świata. Wraz z gośćmi przybywało też i spraw gościnnych, których niepospolitą liczbę dostarczali kramarze i kupcy. Jarmark zaś szedł swoją koleją wesoło, gwarno i nie bez kłótni między panami kramarzami.
Kupcy tarnowscy nawieźli towarów nie mało i porozkładali je, jak mogli, najlepiej. A że to Tarnów bliżej Jarosławia, więc też i towary mieli niepospolite, bo Jarosław to jakby Hanza, t. j. towarzystwo kupieckie wszech mórz i lądów. Markociło to sandeckich kramarzy, bo wnet wszystka szlachta zwróciła się ku Tarnowianom: panie szlachcianki kupowały wiele a dobrze płaciły, a panowie szlachta przybory wojenne: broń i zbroje, muszkiety i bandolety, proch i kule i rzędy na konie, wysadzane i wybijane, ostrogi i obuszki i wszystko zgoła kupowali sobie, mianowicie towarzysze petyhorskiej chorągwi pana starosty. Kramarze sandeccy wielce się tem gryźli i gorszyli, a roztasowawszy swoje towary, siedzieli zadąsani i gniewliwi, bo nikt u nich nie kupował, najbardziej zaś, że się znalazł między nimi rzekomy „przeniewierca“, który poszedł pomódz jednemu z kupców tarnowskich[1].

Obok wymienionych corocznych jarmarków w Nowym Sączu, istniały jeszcze, dla większego ułatwienia zakupu płodów surowych i wzajemnej wymiany towarów z mieszkańcami okolicy, dwa targi co tygodniowe we czwartki i soboty, ustanowione także przez Władysława IV. owym przywilejem w r. 1639, do czego dołączone było ważne postanowienie na korzyść miasta, że przybywający na te targi mają składać pewną drobną opłatę od wołu, konia i innego bydła, na naprawę warowni miejskiej.

  1. Act. Consul. T. 58. b. p. 172.