Strona:Jan Sygański - Historya Nowego Sącza.djvu/40

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


W sobotę owsa wierteli 33, siana wozów 3, słomy 4 fury złp. 3 gr. 16. Ryby 6 złp., mąka 2 złp., olej, gorzałka, wina do obiadu garncy 4, śledzie 3 złp., chleb 3 złp., chleb biały 6 gr., korzenie do ryb, pieprz, szafran, cukier, muszkat[1] do wszystkich 3 kuchen 5 złp.
Wieczór dla pana Trojanowskiego wina garncy 4, i znowu owsa wierteli 9, a to już za rozkazaniem pana starosty sandeckiego Jerzego Stano, bo nowi goście przybyli. Także gorzałki anyżkowej w puzderku kwart 4 za 2 złp. 4 gr. Posłańcom, co biegli z „innotescencyami“, t. j. zapowiedzią przybycia lustracyi, 3 złp. 6 gr.
Odtąd zdaje się, że panowie lustratorowie rzeczywiście oglądali dobra królewskie, bo nie potrzebowali tyle. W niedzielę wieczór wina garncy 6 i świece. W poniedziałek rano gorzałki 2 kwarty, wieczór wina 5 garncy. We wtorek na „Nowy Świat“ do gospody pana pisarza skarbowego wina garncy 4, a podpiskom miodu garncy 2. Tutaj zaproszono już pana burmistrza i był razem z Ichmość panami lustratorami. We środę przed wieczorem wina garncy 6, a wprzód gorzałki. We czwartek wina do pana Leśniowskiego, kasztelana czchowskiego. Dotąd brano wino od Mateusza Kotczego, gdzie już wina nie stało. Więc skądinąd wzięto w puzdro kasztelańskie wina garncy 6 za 14 złp. 12 gr., a w drugie puzdro grzałki garncy 3 za 4 złp. 24 gr. Także dla pana Trojanowskiego wina garncy 4. Prócz tego kupił on sobie beczkę wina, a miasto zapłaciło pod nią podwodę do Korzennej. Pan pisarz na „Nowym Świecie“ wziął sobie także garniec.
Na pożegnanie przyszli Ichmość panowie lustratorowie na ratusz. Urząd miejski przyjął ich garncem wina. Wielmożni panowie niełaskawie się z miastem żegnali. Dowiedzieli się o owem burzliwem zebraniu pospólstwa i o niechęci, jaką objawiono w ich przyjęciu. Wymawiali to miastu, mianowicie Użewskiemu, burmistrzowi. Ledwie przeledwie gniew ich ułagodzono, że przecie wkońcu wzniesiono zdrowie, a na ostatek na dowód swej łaski i życzliwości cztery dukaty w złocie jako honoraryum przyjąć raczyli!

Użewski był w największym kłopocie, bo wydatki ponosząc z własnej kieszeni, nie miał nawet pisemnego ich poświadczenia. Prosił zatem pana pisarza skarbowego o łaskawe wydanie mu ekstraktu lustracyi. Pan Frączkowicz kazał Molickiemu wydać ekstrakt wydatków. Ale Molicki zbywał go lada czem, aż mu Użewski dał krzyżyk srebrny z relikwiami, który sobie upodobał. Wtedy dopiero

  1. Muszkat — owoc drzewa z Indyi Wschodnich, wielki jak orzech, zapachu wdzięcznego.