Strona:Jan Sygański - Historya Nowego Sącza.djvu/342

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
—   89   —

Podobnych faktów znajdujemy nie mało, zwłaszcza w XVII. wieku, który, obok wysokiej religijnej kultury, był zarazem wiekiem rozlicznych i niesłychanych wybryków i zbrodni.
Kazimierz Gliński, rajca sandecki, różnych dopuszczał się przestępstw. W r. 1679 wziął kilka rur żelaznych półtora łokcia długich, o otworach dużych, z organów strzelbistych[1] (explosorium) ze zbrojowni ratuszowej (ex armentario praetorii). Kazał z nich Urobanowi Maciaszkowi, kowalowi pana Franciszka Zawadzkiego w Nawojówce, nadłożyć sobie dwoje żelaz płużnych, urobić 2 kopy szynali[2], do bron gwoździ i podków 6. Pozostał jeszcze jeden kawałek rury, który sobie kowal wstawił do komina, do miecha na potrzebę, lecz to właśnie wydało i zdradziło całą sprawę. Następnego roku (1680) pan Jan Krzepicki, jadąc z Węgier w wielkim poście z panem Czapkowskim i Orzechowskim, wstąpili do kowala Maciaszka w Nawojówce, a zobaczywszy u niego niezwykłą rurę, pytali: coby to za rura była? Kowal odrzekł, że to pana Glińskiego z miasta: „robiłem mu i został mi winien 12 gr.“ Pan Orzechowski, nie namyślając się długo, dał natychmiast kowalowi 12 gr. za tę rurę, a pan Krzepicki pomagał mu w wydobywaniu tejże rury z komina, którą też bezzwłocznie oddano na ratuszu sandeckim. Wkrótce potem rozpoczęło się śledztwo sądowe z panem Glińskim, lecz żadnym sposobem nie chciał się przyznać do winy, twierdził tylko, że owe rury kupił od lunara, Wojciecha Zabłotnego. Gdy nadto nie chciał zdać sprawy z rachunków i wydatków miejskich, i wygadywał jeszcze na króla Jana III., uwięziono go w baszcie grodzkiej, lecz udało mu się z niej umknąć. Wskutek tego zapadł na niego (1683 r.) wyrok banicyi. Woźny, Błażej Malikowicz z Czchowa, z polecenia sądu ogłosił po czterech rogach rynku, przy dźwięku trąby, głośno i zrozumiale wszystkim słuchającym i rozumiejącym:

„Moi łaskawi panowie, raczcie Waszmość wiedzieć, iż z dekretu urzędu trojakiego, t. j. tak zamkowego, jak burmistrzowskiego i radzieckiego, jako też wójtowskiego i ławniczego tutejszego nowosandeckiego, pan Kazimierz Gliński, rajca sandecki, o pewne występki popełnione, t. j. że rachunków z różnych składek, mianowicie z hyberny przez kilka lat z supplementem wybranych, czynić nie chciał; Pożarskiej o męża, pod jego burmistrzostwo zatrzymanego w więzieniu i o śmierć przyprowadzonego, sprawić się wzbraniał;

  1. Dokładny opis tej staropolskiej zbroi podałem w tomie I. str. 57. nota 6.
  2. Szynal — gwóźdź do obijania szyn kołowych.