Strona:Jan Sygański - Historya Nowego Sącza.djvu/328

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
—   75   —

W księgach wydatków miejskich znajduję często wzmiankę o tem postępowaniu karnem. Tak n. p. w r. 1634 „przy męczeniu Bartosza Nieścierada, który ukradł kielich i patynę i wiele innych rzeczy kościelnych, wydano na samą gorzałkę 15 gr.; na świece do męczenie tegoż złoczyńcy, którego palono za świętokradztwo, 20 gr.; instygatorowi urzędowemu 3 złp.; cechom za posłuszeństwo, którzy tego zbrodniarza prowadzili na miejsce stracenia, na gorzałkę 12 gr.; urzędowi wójtowskiemu, który był przy mękach pomienionego złoczyńcy, za pracę dało się za garniec wina 1 złp. 18 gr.; mistrzowi od ścięcia i spalenia złoczyńcy Nieścierada 3 złp. 6 gr.“[1]. Podobnie w r. 1649 czytam: „Na świece do tortur po 3 razy 18 gr.; gorzałki do szatławy, gdzie tortury były, kwart 3 po 14 gr. = 1 złp. 12 gr.; na świece, siarkę i gorzałkę do więźniów 24 gr.“[2].
Do karania i tracenia zbrodniarzy trzymało miasto swego własnego kata czyli „mistrza“. Za prace i trudy płacono mu tygodniowo zwykle 24 gr., czasem 1 złp., a najwyżej 1 złp. 15 gr. Od egzekucyi czyli tracenia dostawał osobno 1—4 złp., a niekiedy nawet 6 złp. Zdarzało się jednak nieraz, że mistrz sandecki wyniósł się dobrowolnie albo też uciekał z miasta; w takim razie sprowadzano „mistrza nowotnego“ w jego zastępstwie z Biecza, gdzie istniał jedyny w całej Polsce cech katowski[3], który uczył okrutnego rzemiosła swego i wyzwalał na mistrzów. Pełno o tem zapisków w księgach wydatków miejskich. Tan n. p. w kwietniu 1649 r. burmistrz Floryan Benedyktowicz posłał do Biecza po mistrza sługę wójtowskiego. Przyjechał on niebawem kosztem miasta i zabawił tu przez 10 dni. Na utrzymanie i ugoszczenie jego wydano przez ten czas 16 złp. 26 gr. 9 den., a kiedy go odsyłano do Biecza, dano mu jeszcze za pracę na drogę 26 złp.[4]. Jak zaś surowo karano za różne zbrodnie i w jaki sposób, objaśnią nam najlepiej niżej przytoczone fakta.

    przywiązywano oszustów dla pokazania ich ludowi i winowajców skazanych na hańbę publiczną, na piętnowanie lub „wyświecenie“ czyli wygnanie z miasta.

  1. Distributa f. 152—153.
  2. Distributa f. 76.
  3. Kołaczkowski: Wiadomości o fabrykach i rękodziełach w dawnej Polsce. Warszawa 1881, str. 16. — Łepkowski: Broń sieczna. Kraków 1857, podaje rysunek miecza katowskiego bieckiego cechu katów (w magistracie Biecza).
  4. Distributa f. 76. — Czasami posyłano po mistrza aż do Sandomierza lub do Kesmarku na Spiżu.