Strona:Jan Sygański - Historya Nowego Sącza.djvu/327

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
—   74   —

był sąd zadworny asesorski[1] w Warszawie, do którego dalsze odwołanie się dozwolonem było.
W aktach miejskich XVII. wieku nie mało spotykamy wyroków śmierci, z których można sobie wyrobić dokładne i szerokie pojęcie tak o surowości prawa magdeburskiego, jak i całem postępowaniu karnem. Proceder karny tak się zwykł odbywać.

Odstawiony i oddany winowajca przez kogokolwiek[2] w ręce burmistrza, bywał zamykany w więzieniu ratusznem. Tymczasem „instygator“, czyli prokurator urzędu radzieckiego, przeciwko obwinionemu prowadził śledztwo. Jeżeli urząd radziecki uznał sprawę za kryminalną, odsyłano ją do wójta i ławicy. Wtedy to instygator kazał oskarżonego i uwięzionego przystawić do sądu dla przesłuchania świadków, którzy świadczyli nań przez „podniesienie palców prawej ręki do góry“, czyli przez przysięgę. Prześwietna ławica, chcąc się także dowiedzieć o spólnikach zbrodni, pytała winowajcy, kto mu był powodem do zbrodni? Jeżeli obwiniony nie chciał od razu wyjawić prawdy, oddawano go do szatławy. Tam to brano go w „kluby“, t. j. obnażonego kładziono na ławie, wiązano ręce i nogi powrozami, których końce długie zakładano na kluby, jedną u podłogi, drugą u powały przeciwległej ściany i wyciągano go w stawach, zwyczajnie do trzeciego razu. Jeśli i to nie poskutkowało, palono mu następnie boki pochodniami albo świecami jedno, dwu a nawet trzykrotnie, lub też kat (tortor) bryzgał żar płonącej siarki na piersi jego. Przy tych czynnościach kat popijał wódkę, ażeby nie budziło się w nim poczucie litości; podawano ją do picia i winowajcy, ażeby się nie lękał. Męczeni złoczyńcy mawiali zwykle: „Choćbyście mnie panowie na proch spalili, nie powiem nic więcej, bo nie wiem, i z tem gotów jestem iść na straszny sąd Boski.“ Stosownie do zeznania świadków i przyznania się do winy samego zbrodniarza, sąd gajny wójtowski ławniczy wydawał ostateczny wyrok, mocą którego winowajcę skazywał czy to na rózgi pod pręgierzem[3], czy też na karę śmierci.

  1. Sądy zadworne asesorskie odbywały się pod przewodnictwem kanclerza, z udziałem asesorów z kancelarii królewskiej i od stanów.
  2. Przed rokiem 1643 czytam w księdze wydatków miejskich: „Pan Jerlicz z 8 sługami Stan. Lubomirskiego, wojewody krakowskiego, przywieźli czterech zbójców. Stracono 3 zbójników — instygator na dwóch instygował, zaco za pozwoleniem wójta dostał 2 złp.“ Podobnych zapisków nie mało.
  3. Pręgierz — słup stojący przed ratuszem, pod którym kat ścinał głowy skazanych na śmierć i smagano przestępców. Do słupa tego