Strona:Jan Sygański - Historya Nowego Sącza.djvu/323

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
—   70   —

niemałe, bo dwie rzeczki: Łubinka i Kamienica stały na przeszkodzie. Przez Łubinkę z Roszkowic rury szły dnem, przez Kamienicę, zdaję się, na kobylicach aż do rurmuza, który był za kościołem św. Ducha.
Z rur szła woda do ocembrowanej studni, skąd ją pompowano do góry do ogromnej skrzyni, z której znów rynnami szła do gorzelń i browarów, a rurami do skrzyni miejskiej.
Całe to urządzenie zwano „rurmuzem“, a osobny rurmistrz zawiadywał niem, zaco pobierał tygodniowo 12—15 groszy, prócz tego osobną płacę za nadzwyczajne naprawy rur, mostów itp. W r. 1624 koło wodne o łopatkach wprawiało w ruch pompę o tłoczniach w rurach żelaznych. Woda wytłoczona pięła się na przewyższenie do dębowego koryta, w którem stał długi słup, a raczej rura żelazna, którą się woda pięła wyżej do rynien browarnych.
Mazią lub łojem smarowano koła i czopy wału, a olejem czopy tłoczni i słupca, w którym był tłok, kliny i stoszyby[1] żelazne ze skórą wołową. Rury żelazne przecierano często, a lutowano je ołowiem. Bywały też oblewane cyną. Słupce w studni i u źródeł opatrzone były durszlakami, aby nie przechodziły przez nie liście i inne odpadki drzewa. Cały rurmuz był obudowany i pod zamkiem, a sługa miejski miał tam izdebkę ciepłą o kaflowym piecu.
W roku 1648 sprawiono skrzynię wielką u rurmuza, zamiast szczupłego koryta, należycie spojoną żabkami, utkaną zgrzebiem i zalaną smołą po szparach. Samej smoły wyszło 4 kamienie czyli 128 funtów za 8 złp. Prócz niej była na rynku druga skrzynia dębowa, opatrzona nalewkami drewnianemi do czerpania wody.
W mrozy ciężki ogrzewano wodę w słupcu w osobnych dużych garncach. Kto chciał wody do swego browaru, musiał zapłacić każdorazowo 20 groszy i otrzymywał tak zwany znaczek, czyli „cechę wodną“ (signum aquae), z blaszki zrobioną. W księgach miejskich:

    construenda et erigenda, nec non aquam ad eadem undecunque de agris ae montibus decurrentem dirigendam et trahendam, plenam et omnimodam ac irrevocabilem libetatem dat, confert, concedit. Przywilej ten nie dochował się w całej swej osnowie do naszych czasów. Jedynie w zapiskach kollegiaty jest przechowane streszczenie jego. (Eccles. colleg. sandec. fundatio. dotatio. erectio. Volum. II. p. 54) Ponowny przywilej wystawił Zygmunt August w r. 1556: Facultas civibus Sandecensibus ducendi aquam subterraneis canalibus ad civitatem Sandecensem ex quibusvis rivulis scaturientibus et fluviis decurrentibus.

  1. Stoszyby z niem. Stossscheiben, zowią się kółka żelazne pod klińcami na dunalach i sworzniach.