Strona:Jan Sygański - Historya Nowego Sącza.djvu/322

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
—   69   —

Ważną rolę w gospodarstwie miejskiem odgrywał „blech“. Wyroby tkackie, szeroko w Nowym Sączu rozpowszechnione, wymagały koniecznie bielenia płócien, czyli blechu (dealbatorium). W XVI. wieku znajdował się blech za kościołem św. Krzyża za rzeką Kamienicą, tuż przy drodze do Gołąbkowic obok dużych stawów. Później jednak, już z początkiem XVII. wieku, przeniesiono go na murawę pola, nazwanego potem Blechantel[1]: był on podle browaru miejskiego za dzisiejszym nowym cmentarzem, na kamieńcu porosłym murawą, bo trawnik chronił płótno przed tarciem o kamienie i żwir; wiatry bowiem poruszały i tarły płótna przywiązane do liny, czemu nie całkiem zapobiegały kamyki ciążadlane. Na trawniku rozkładano płótna, skrapiano je wodą rzeczną lub ogrzewaną w kotłach miedzianych i parę razy prano w foluszu. Folusz składał się z koła wodnego, które dźwigniami, w wał wprawionemi, podnosiło stąpory[2] i upuszczało je na podłożone, wodą opływane płótna, piorąc je i miękcząc. Tuż przy foluszu był jaworowy magiel do maglowania płócien. Blech wypuszczało miasto w dzierżawę „blecharzowi“, pobierając z niego w latach 1616—1646 rocznego dochodu 100—116 złp.; w następnych zaś latach 1647—1650 złp. 128—140, z wyjątkiem tylko roku 1648, który przyniósł zysku 153 złp.
W samym obrębie murów miejskich mieściły się wodociągi z „rurmuzem“, w ciekawy urządzone sposób. Do gorzelni, jak wiadomo, nie każda woda przydatna. Piwowarstwo, a później gorzelnictwo należało do najzwyklejszych gałęzi przemysłu, bo w każdym prawie domu w mieście była gorzelnia lub browar. Wcześnie też poczuło miasto brak dobrej, czystej, słodkiej wody, boć zwykła woda do picia w Nowym Sączu jest słona i saletrna. Dlatego na mocy przywileju Kazimierza Jagiellończyka, wydanego w Krakowie w r. 1465, zbudowano wodociągi (canalia), zapomocą których sprowadzano wodę z gór w Roszkowicach do miasta[3]. Trudności były

    i lat złote i grosze (z wykluczeniem samych tylko nielicznych tu i owdzie szelągów, których 16 szło na jeden grosz), doszedłem do powyższego rezultatu. I możnaby tu powtórzyć wierszyk, który znalazłem na okładzinie księgi wydatków miejskich pod r. 1639:

    Non jacet in molli veneranda scientia lecto,
    Illa sed assiduo parta labore venit.

  1. Z niem. Bleichantheil.
  2. Stąpor, stępor — tłuk, długa sztuka drzewa u spodu zaokrąglona, która podniesiona przy pomocy wału palczatego, spadała na dół i prała płótno.
  3. Privilegium Casimiri Regis de data Cracoviae an. 1465, quo civibus et incolis in Sądecz in ipso oppido canalia aquarum facienda,