Strona:Jan Sygański - Historya Nowego Sącza.djvu/168

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jam rzekł, że go nie znam. Wtem poszedłem z nimi i zmyliwszy drogę, zaszliśmy do młynka. Poczem weszło ich kilku do chałupy i wzięli Rusnaczka, poddanego jegomości pana Ozranowskiego, który im lepiej powiedział o panu Podoskim. Tam, jakeśmy zaszli, postawiliśmy dwóch we wrotach z armatą, a drugich dwóch dalej na podwórcu zasadzili, ale ich nie znam... a Tarnawczykowie w czarnych guniach z Łącka wołali: Nie bój się panie Podoski, włos ci z głowy nie spadnie. Skoczyli potem ciż Tarnawczykowie do okien, a Grzegorz Kępa, karczmarz z Zagórskiej Woli, drugi Jan Gargula, co teraz mieszka w zarzeczu, a pierwej oba mieszkali w czorsztyńskiem państwie, skoczyli do drzwi. Kępa wyrąbał drzwi. Tamże brali, co im się podobało, a drudzy, co byli ze mną na warcie, nie mając już co brać, brali konie a mnie kazali, żebym sobie wziął krowę, alem nie brał. Kępa też wziął dwa połcie mięsa, który był przywódcą do tego rozboju. Było to w nocy — w tak wielkiej kupie trudno było widzieć, kto co wziął — nie znałem chłopów“[1].
W tymże dniu (20. grudnia) podobny los spotkał w Męcinie dwór Krzesza, zagorzałego aryanina[2]. Gorzko także odpokutować musiał za swe sprzyjanie Szwedom (1655) Wespazyan Schlichting, szlachcic aryański z Dąbrowy pod Nowym Sączem. Na mocy prawa polskiego stał się infamis bezecnym; pozbawiono go zatem majątku i na wygnanie skazano. Król Jan Kazimierz osobnem pismem, wystosowanem w Krośnie 12. stycznia 1656 r., nadał Dąbrowę Jędrzejowi Kawieckiemu, militi veterano, wysłużonemu rycerzowi[3]. Stefan Czarniecki kazał później Schlichtinga powiesić pod Pinczowem.
Krwawe wypadki o rabowaniu dworów aryańskich wokoło Sącza doszły też do uszu króla. Z tego powodu przesłał z Łańcuta 25. stycznia 1656 r. do grodu sandeckiego swoje ojcowskie upomnienie i przestrogę:
„Doszło Nas to wiedzieć, że niektórzy abusi nomine et auctoritate Nostra publikowali to injuriose, jakobyśmy mieli dać jakieś rozkazanie na znoszenie Dyssydentów i ludzi różnego nabożeństwa, a drudzy z tego udania pozwolili sobie domy szlacheckie nachodzić i różne ukrzywdzenia a nawet mordy popełniać. W czem, że pokój domowy i pospolity przeciw wszelkiej Naszej intencyi bywa roze-

    skiej szlachty, nieraz z naciskiem dodaje: „Dałem, pożyczyłem lutrowi...“

  1. Acta Scabin. T. 64. p. 116, 118.
  2. Zeznania Stan. Mierackiego, zbójcy z Rokicin. Act. Scab. T. 64. p. 101.
  3. Act. Castr. Rel. T. 127. p. 715.