Strona:Jan Sygański - Historya Nowego Sącza.djvu/165

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


z wieży grodzkiej i uchodził, ale mieszczanie mieli się na baczności; zawarto brony miejskie i pochwycono, a do grodu wniesiono oświadczenie, że się wyłamuje z pod prawa. Nauczeni doświadczeniem, nie dowierzali mieszczenie straży grodzkiej i oświadczyli, że sami będą strzegli. Wyznaczono ku temu 30 mieszczan, sąsiadów zamkowych, którym za trud płacono piwo; sługom miejskim sprawiono latarnie, alby mogli w nocy poznawać ludzi. Do Piotrkowa na trybunał posłano Jana Koszwica, rajcę i rusznikarza[1], dając mu na drogę 50 złp.
Święta Bożego Narodzenia obchodzili więźniowie w wieży po swojemu. Zażądali świec i „wina kwaterkę do komunii“, którą Aryanin przyjmował jako obrządek pamiątkowy. Nie odmówiono im. Trybunał piotrkowski potępił winowajców i mieli dać gardło. Krewni ich i przyjaciele wdali się w pośrednictwo, lecz miasto obstawało za ukaraniem zbrodni.
Dnia 22. marca 1641 r. obaj więźniowie, przyjąwszy komunię po aryańsku, zostali wyprowadzeni na śmierć. Pisarz miejski przeczytał wyrok śmierci o zbrodnię mężobójstwa i obrazę Majestatu Bożego przez postrzelanie obrazu świętego, za które czytanie dostał 1 złp. 15 gr. Abrahama Krzesza ścięto, a kat za trud krwawy otrzymał 2 złp.; grubarze od pochowania zwłok 1 złp. O głowę Władysława zaś, za usilnem wdaniem się Lubomirskich: Stanisława, wojewody krakowskiego, i Jerzego, starosty sandeckiego, krewni Raszkowicza ugodzili się z rodziną Krzeszów na 1000 złp.[2]. Przy tej ugodzie o głowę Raszkowicza z przyjaciółmi Władysława Krzesza zjedzono ryb i wypito wina za 4 złp. Wydatki poszczególne wpisano do księgi wydatków miejskich; zajście całe wpisano do księgi wójtowskiej, gdzie je odszukać i odczytać można. Uwolniony Władysław Krzesz pokwitował miasto z wszelkiej zemsty osobistej i prawniczej, a kwit ten wniesiono 22. marca do grodu sandeckiego.
W r. 1651 wydarzył się w Nowym Sączu znów inny smutny wypadek z przyczyny nietolerancyi aryańskiej.

OO. Franciszkani odprawiali co piątek w wielkim poście nabożeństwo pasyjne z wystawieniem Najśw. Sakramentu i stosownem kazaniem, przy licznym udziale ludności miejscowej. W piątek przed drugą niedzielą postu wszedł do kościoła aryanin Jan Schlichting, syn Wespazyana, dziedzica Dąbrowy w parafii wielogłowskiej pod Nowym Sączem, a usiadłszy w ławce, odwrócił się plecami do

  1. Artis sclopetariae magister. Act. Scab. T. 54. p. 233.
  2. Act. Castr. Inser. T. 50. p. 1136, 1140.