Strona:Jan Sygański - Historya Nowego Sącza.djvu/138

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dzili, i pod zwierzchnością marszałka koronnego zostawali. W czam, że taki słuszny i potrzebny ordynans Nasz do skutku nie przyszedł, jakoby to Wierności Wasze najmniej nie obchodziło, co nad karkami ich wisi, po staremu w domach swoich, gdzie bezpiecznie bydź nie możecie, zostajecie. Dlatego, jeżeli cokolwiek miłości ku ojczyźnie i respektu na zdrowie swoje urodzeni i wiernie mili macie, pilnie onychże napominamy, abyście te ostatnie Uniwersały Nasze w uwagę wziąwszy, tudzież też strasznymi przykładami zguby braciej swojej poczuwając się, nieomieszkanie za ręce się wzięli, a w przynależnym wojennym rynsztunku z naczelnikami powiatów swoich pod Krakowem na dzień 30. czerwca stawali i tam przy wojsku Naszem koronnem zostawali“[1].
Ulitował się wreszcie Pan Bóg nad nieszczęśliwą stolicą Polski! Dnia 30. sierpnia Paweł Würtz z załogą szwedzką ustąpił z Krakowa, a już 4. września wjechał Jan Kazimierz do oswobodzonego miasta, ażeby w wawelskiej katedrze zanucić z uczuciem wdzięczności: Te Deum laudamus![2]
Wśród tych ogólnych nieszczęść i klęsk wojennych, przyczyniał się niestety do tem większej ruiny i upadku Nowego Sącza sam starosta grodowy, Konstanty Lubomirski. Instygator królewski, rajcy i ławnicy wnieśli przeciwko niemu różne skargi do króla, który z tego powodu zapozwał go przed swój trybunał warszawski:

„Szlachetnie urodzony starosto, pozywają cię przed Nasz trybunał rajcy i ławnicy miasta Naszego Nowego Sącza, ponieważ zamiast popierać i bronić ich spraw w imieniu Naszem, uciskasz ich róźnemi podwodami i ciężarami, bez względu na obecną klęskę. Owszem wdzierasz się w ich jurysdykcyę cywilną, w sprawach zaś zawiłych nie pozwalasz im apelować do Nas. W niektórych razach wyroki i apellacye ich kasujesz i unieważniasz, przez co prawa Nasze obalasz; radę miejską na termin do zamku wzywasz, a nawet gwałtownie przez dragonów sprowadzasz. Sprowadzonych na zamek obelżywie traktujesz, i nie kontentując się tem, jeszcze wielu z nich każesz zamykać do brudnego więzienia lub do wieży, bez wszelkiego sądowego śledztwa. Gdy uwięzionym żywność przyjaciele przynoszą, to im przystępu wzbraniasz. W więzieniach zaś tak długo ich trzymasz, dopókiby się nie wykupili pewną kwotą pieniężną i dopókiby nie ukontentowali Żydów, którzy jedynie za nimi do ciebie przyczy-

  1. Act. Castr. Rel. T. 127. p. 978.
  2. Kochowski: Historya panowania Jana Kazimierza. T. I. str. 302.