Strona:Jan Sygański - Historya Nowego Sącza.djvu/128

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ów widać nie wiedział o tem. — Pierwszych dni września przejechał poseł turecki przez Nowy Sącz, dążąc pod Kraków do marszałka Jerzego Lubomirskiego.
W lipcu piechota spiska odeszła z Gerlichowskim pod Wiśnicz, a komendantem Nowego Sącza został pułkownik Mikołaj Giza. Nie zaniedbywał on żadnej ostrożności i wcześnie pomyślał o naprawie murów miejskich. A ponieważ miasto żywiło ciągle więźniów szwedzkich, więc żeby darmo nie jedli chleba, użył ich do robót około murów miejskich do pomocy Gryglowi, murarzowi miejskiemu, bo oprócz dziury w kącie nad Dunajcem trzeba było niejedno naprawić. Dalej sprawiło miasto 8 beczułek do windowania prochu z ratusza na wieżę. Na baszcie rzeźniczej i kuśnierskiej kazano zrobić nowe wiązanie pod strzelbę i nowy żelazny klin do działka; także pewny kunszt na municyę miasta, do czego trzeba było pięć fur buczyny. Kanał ów przy bramie krakowskiej niebezpieczny, do którego poprzednio szturmowali Szwedzi, już dawniej zamurowano. Kiścieni[1] pod żelazo do murów narobił stolarz już poprzednio. A musiało coś wiele tego być, kiedy zato dostał aż 10 złp. Kołowrot u bramy krakowskiej naprawiono i tarcicami obito; zwód także sporządzono. Przykopę, t. j. głęboki rów obronny, wybrali i wyczyścili pracowici Piątkowianie, poddani miejscy. Odbyło się i strzelanie do tarczy na generalnej monstrze, podczas której zapłacili panowie rajcy 3 achtele piwa za 12 złp. — jeden dla mieszczan, drugi dla przedmieszczan, trzeci do wsianów (sic), „aby accedente aliquo casu ochotniej szli do murów i obrony.“ Sami zaś panowie, którzy prezydowali na tej monstrze, wypili wina 3 garnce za 6 złp. Regimentarze wojska tego miejskiego dostali półgarnca wina za 1 złp., dobosz 12 gr.; a na piwo dla różnych osób znaczniejszych, którzy byli praesents przy tej monstrze, dali panowie rajcy 18 gr.[2].

Już w czerwcu 1656 r. nadciągnęły w Sandeckie wojska koronne Stefana Czarnieckiego, kasztelana kijowskiego, które rozłożywszy się po wsiach i folwarkach starosandeckich Klarysek, nie mało wyrządziły szkody w pobliżu obu Sączów. Nie dość bowiem na tem, że tych żołnierzy musiano suto podejmować, sami jeszcze dobijali się do komór włościańskich, ludzi nielitościwie bili, po lasach pochowane rzeczy przywłaszczali sobie, pola, ogrody i łąki wypasali końmi i pustoszyli, a przytem wszystkiem dopuszczali się różnych gwałtów i nadużyć, jakby w nieprzyjacielskim kraju. Wskutek tego

  1. Kiścień — drążek okowany na końcu. bijak do cep obronnych.
  2. Distributa f. 217—219.