Strona:Jan Sygański - Historya Nowego Sącza.djvu/117

From Wikiźródła
Jump to navigation Jump to search
Ta strona została przepisana.


achtel piwa, a drugie tyle zapłacił im Jan Cyrus, sędziwy starszy cechu szewskiego, którego cech i baszta taką sławą się okryły. W imieniu Jego Królewskiej Mości objął pułkownik Gerlichowski komendę miasta i natychmiast kazał porobić, co potrzeba było. Klucze od bram, które Szwedzi zabrali, kazał podorabiać; także szufle i stemple do dział zdobytych; krakowską bramę kazał odemknąć i ponaprawiać; a za Szwedami wysłał szpiega, dawniej już do tej sprawy używanego, Oleksego, który poszedł pod Wiśnicz dowiadywać się, co tam słychać? A za ten niebezpieczny trud otrzymał skromnej zapłaty 1 złotego[1].
Mieszczan, którzy w obronie miasta i religii śmiercią walecznych polegli, pochowano jako rycerzy na pobojowisku u murów miejskich, na rogu ulicy drwalskiej (dzisiejszej Jagiellońskiej). Spoczywały tam ich kości aż do roku 1800 któregoś, kiedy przy budowaniu tamże domu (dzisiejszy budynek Urzędu Podatkowego) odgrzebane i na cmentarz przeniesione zostały. Szwedów zaś najezdników trupy pochowali grubarze na miejscu, gdzie tracono zbrodniarzy, za murami miasta, gdzie dzisiaj kapliczka św. Marka, na skręcie do Przystanku kolei żelaznej.
Tak Nowy Sącz nieśmiertelną okrył się sławą! Kiedy król w ucieczce za granicę szukał ocalenia, kiedy cała Polska jęczała pod żelazną ręką najezdnika i tylko jedna Częstochowa bohaterski stawiała opór, mieszkańcy Nowego Sącza 13. grudnia 1655 r., a więc o całe 13 dni wcześniej, aniżeli Częstochowa odparła wroga, chwycili za broń przeciw najezdnikom i z pomocą włościan z Nawojowej, Łabowej, Podegrodzia i Brzeznej zadali Szwedom najzupełniejszą klęskę, w której, co nie uszło, zginęło, i z równą walecznością odparli szturmy od swych murów i nieprzyjaciela do haniebnej zmusili ucieczki. Niechże więc sława ich czynu nigdy nie zamiera, a potomkowie ich lub ich krewni oby zawsze mieli w pamięci, że przodkowie ich niegdyś zasłużyli się dobrze Ojczyźnie!

Ta podwójna klęska Szwedów przyniosła jednak nie tylko Nowemu Sączowi zasłużoną sławę, ale pociągła za sobą najważniejsze skutki polityczne; obok walecznej obrony niezdobytej Częstochowy wpłynęła na rozbudzenie sumienia i honoru narodowego i na wydobycie się z moralnego przygnębienia i upadku, przez co wywarła decydujący wpływ na cały dalszy tok prowadzenia wojny i położyła kres dotychczasowym powodzeniom Szwedów. Nie jako żadną hipotezę, lecz śmiało wypowiadam moje przekonanie, że Jan Kazimierz,

  1. Distributa f. 206—207.