Strona:Jan Styka.djvu/42

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ten uczony, stanowi hołd drogocenny: „Kochany i znakomity artysto! Z jaką rozkoszą estetyczną a przyjazną dla artysty, podziwiałem pańskie śliczne dzieło. Największy z poetów znalazł wreszcie swego tłumacza. Wreszcie! I oto w tej księdze niezrównanej Francja, Grecja i Polska, to jest wszystko, co jest najlepszego na naszym skromnym płanecie, śpiewa ten hymn piękności. Pański żarliwy i wdzięczny wielbiciel. Charles Richet“.
Pierre Harispe, laureat Akademji francuskiej, zaproszony do napisania przedmowy do Odysseji, wydawanej przez „Societe d’i et d’e.“, rozpoczyna ją słowami: „Już gdzieindziej powiedziałem, blisko dwa lata temu, że Jan Styka nie był tylko artystą jednej sztuki, lecz kilku razem; że był poetą swoich malowideł i malarzem swojej poezji“.
Harispe kończy swój głęboki wywód jak następuje: „Jego malowidła są najpiękniejszym komentarzem, jaki kiedykolwiek został o Odysseji publikowany. Odtąd, ktokolwiek chciałby zrozumieć i czytać z całą inteligencją jakiej wymaga i z urokiem, jaki rozsiewa dzieło boskiego Homera, musi je czytać oczyma zapatrzonemi w dzieło Styki“.
Toteż kiedy już po zgonie artysty ukazał się szósty i ostatni tom wspaniałego dzieła w r. 1927 — Boyer d’Agen, który tylekrotnie podnosił w swych ocenach zalety dzieł Styki, zakończył swoją recenzję słowami rzewnego uznania[1]:
„Tak Styka wykonał dla zachwyconych oczu swych wielbicieli to zaiste godne podziwu dzieło, którego nie ujrzą już oczy jego, na wieki zamknięte — gdyż dwa lata temu w Rzymie sroga śmierć wydarła literaturze i sztuce tego szlachetnego poetę i ilustratora, którego Polska, jego matka i Francja, matka przybrana, opłakują jako przedwcześnie zmarłego“.
Odyssea, której opracowanie zajęło Styce okrągło dziesięć lat życia, była ostatniem jego wielkiem dziełem, ale też była i triumfem.
Prezydent Poncairé doręczył osobiście Styce w jego pracowni krzyż Legji honorowej.

Oczywiście w tym czasie powstał cały szereg innych utworów. Pracował nad dalszymi obrazami z cyklu „z życia Chrystusa“ i malował portrety Papieża i Mussoliniego, kończąc

  1. Le Figaro artistique. 28 kwietnia 1927.