Strona:Jan Styka.djvu/22

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nadaremnie. Z bolem serca pożegnał Styka na wiosnę r. 1886 swego ukochanego Mistrza.
Jak go uwielbiał i kochał po synowsku, świadczy chociażby to proste i szczere wyznanie: „pożegnałem Matejkę czule, ucałowałem tę spracowaną, chudą i żylastą rękę...“


∗             ∗

W Paryżu nie mógł Janek znaleźć łatwo pracowni dla siebie i dlatego na początek ulokował się w atelier głośnego Carolusa Duranda — gdzie pracowało kilkudziesięciu uczniów rozmaitych narodowości i gdzie spotkał Polaków Pawliszaka i Stanisławskiego. Niedługo potem udało się Styce wynająć pracownię na Avenue de Villiers, a że była ona w pobliżu pracowni sławnego już wówczas Munkacsego, poznał się bliżej z węgierskim mistrzem i wiele z nim obcował. Spotkał się również z Rejchanem i Axentowiczem, a bardzo blisko zapoznał się z Chełmońskim. W domu jego bywał często na zebraniach polonji paryzkiej — a że Chełmoński tęsknił całą duszą za krajem, kazał Styce śpiewać pieśni polskie, których ze łzami w oczach słuchał.
W Paryżu zabrał się Styka do malowania „Huldy prorokini“, skomponowanej jeszcze w Krakowie. Obraz to ostatni malowany w oświetleniu pracowni. Następne świadczą już o potężnym wpływie dogmatu plain-air’u — który zwycięsko wkraczał na widownię. W czasie Wielkiejnocy 1886 odwiedził Styka Kielce, by tam poślubić 29 kwietnia swoją byłą uczennicę p. Lucynę Olgiati.
Młodzi małżonkowie zamieszkali w Paryżu w pracowni Styki przy Avenue de Villiers jak para kolegów — bo i p. Stykowa malowała.
Ażeby zarobić na życie, musiał Styka malować pastelowe portrety i studja na sprzedaż. Ale namalował tu też wiele płócien większych o treści głębokiej, — wszystkie malowane w plenerze. Z licznych portretów wymienię tylko 2 portrety braci Reszków, portret Janka z żoną i portret Mierzwińskiego. Należy tu także prześliczna „Wenecjanka“ — portret kostjumowy żony. Z pomiędzy równie licznych kompozycji, należy wymienić przedewszystkiem „Spotkanie na via Appia“, znany z licznych reprodukcyj i u nas a przedstawiający „dwa światy“: powracających z nocnych bachanalji senatorów rzymskich i pogrzeb