Strona:Jak wesolo spedzic czas.djvu/54

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ROZDZIAŁ VI.


Anegdoty, facecje, żarciki i krótkie opowiadania humorystyczne.

1. „Ale cóż?!“...

Parobek: Prosę tyz wielmyoznej dziedzicki, a to we stawie znaleźliźwa topielca!
Dziedziczka: Nie może być? I cóż to? mężczyzna czy kobieta?
Parobek: Kiej nie wiema!
Dziedziczk: Jakto? Wszak różnicy mogliście się chyba łatwo dopatrzeć!
Parobek: Ba! dopatrzyć, tobyśwa się ta dopatrzyli, ale cóż, kiej różnicę ziaby i raki wygryzły!


2. W hotelu.

— Nie! stanowczo dłużej w tym hotelu mieszkać nie mogę! Czemuście mi do stu djabłów odrazu nie powiedzieli, że w podwórzu jest kuźnia?
— Ale gdzież tam, proszę wielm. pana! to przecież nie kuźnia, tylko kucharka ubija rostbef dla tego jenerała, co to na wojnie stracił wszystkie zęby!...


3. Uprzejmy człowiek.

X. jedzie z jakąś facetką w jednem coupée.
— Ależ pani aż zsiniała, musi być pani straszme zimno?
O! nadzwyczajnie! a szczególniej — wie pan? — w ręce!
— No! to jeżeli pani pozwoli, to proszę włożyć rączki do moich kieszeni do spodni, a zaraz je sobie pani rozgrzeje!...