Strona:J. I. Kraszewski - Wspomnienia Odessy, Jedysanu i Budżaku T.I.djvu/158

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została skorygowana.
    148
    6. LIPCA

    ka. Stepy wszakże ciągnące się w prawo i lewo za góry, muszą rozległą bardzo przestrzenią, do Słobód tutejszych należeć. Ku Baranowéj dojeżdżając, wąwoz kujalnicki coraz się rozszérza, góry płaszczeją, schodzą i maleją, prawie nareszcie znikają. Żadnych starodawnych śladów tatarskich tu zasiedleń nie widać; wszystko nowe i świéże, mogił nawet nie postrzegłem nigdzie.
    Lud tutejszy, zbieranina Kolonistów z różnych stron świata zbiegłych, nié ma właściwego sobie charakteru i oznak narodowości. Kraj to osobliwszy, w którym gospodarza nié ma, gdzie każdy gościem, i ile ludów, tyle obyczajów, strojów, języków różnych. Ruś i Mołdawianie składają zdaje się większą część osadników. Kraj ten, powtarzamy, z czasem będzie jedną z najżyźniejszych i z powodu położenia swego blizko morza najhandlowniejszych prowincji. Dotad, ile mogłem miarkować, rolnictwo ustępuje tu miejsca, chowom bydła, koni, pszczół i zasiewy ile można miarkować, w proporcją obszaru ziemi, małe; ale ziemia żyzna, do któréj, uprawy łąk tylko braknie, zawsze jednak tak odłogo-