Strona:J. I. Kraszewski - Wspomnienia Odessy, Jedysanu i Budżaku T.I.djvu/156

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została skorygowana.
    146
    6. LIPCA

    sze kraje niemieckie. Kształty dworków wcale nie dowodzą smaku i znajomości budownictwa, ale w niektórych znać przynajmniéj staranie o trwałość. Kamień używany na budowy i nietynkowany, swą żółtą, różnocieniowaną taflowatą powierzchnią, daje im czasem pozor malowniczy.
    W szerokich tych stepach literalnie zasianych Słobodami i Słobodkami; bo oczy zwrócić się nie mogą w Bałce, aby na raz kilka ich nie spotkały i nie zatrzymały się na wianku topoli i wiatrakach, mało bardzo i coraz mniéj uprawnych z téj strony wzgórzy, postrzega się gruntów. Stért zupełnie nie widać, za to pełno pasących się ogromnych tabunów koni hasających swobodnie, za któremi zwykle pędzi jeden tylko człowiek, oklep na koniu, pałką tylko lub biczykiem zbrojny. Równie prawie wielkie stada siwych wołów i młodzieży, któréj step takie mnóstwo hoduje. Owiec dotąd nie spotykaliśmy prawie.
    Chociaż karczmy stojące na trakcie, są po większéj części bardzo liche, wiele jednak porządniejszych, muruje się dopiéro, gęsto, przy każdéj niemal stojąc Słobodzie, przy każ-