Strona:J. I. Kraszewski - Nowe studja literackie T.II.djvu/93

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
89

Następuje Chorus poważny, co się odzywa z tą dziwnie piękną uwagą:

By rozum był przy młodości,
Nigdy takiéj obfitości.
Pereł morze i ziemia złota nie urodzi
Żeby tego nie mieli tym dostawać młodzi —

Chorus kończy, napomykając, że w zebranéj radzie ma się los Heleny rozwiązać. Ale otóż i smutna Helena wychodzi, narzekając na Parysa, ciesząc się przybyciem posłów greckich. Wystawił tu ją autor upokorzoną swym losem, żalącą się nań, bo niechciał ją skazić miłością nie prawą. Na wyrzekania Heleny nadchodzi Pani stara, rodzaj starszéj służebnéj, jéj pociechy są ze źródła, otwartego wszystkim, pospolitych ogólników czerpane. Rozmowa ta chłodna, ale są i w niéj piękne miejsca, tak naprzykład:

PANI.

Raz radość,
Drugiraz smutek, z tego dwojga żywot
Nasz upleciony i roskoszyć nasze niepewne —

HELENA.

O matko moja! Nie również to tego
Wieńca pleciono! Więcéjże daleko
Człowiek frasunków czuje niż radości.

    nia osób, ułamkami i żadnego wyobrażenia nie daje całości. Tak cytować jest to autorowi wyrządzać najboleśniejszą krzywdę w święcie, bo go doznać niepodobna.