Strona:J. I. Kraszewski - Nowe studja literackie T.II.djvu/43

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
39

Pewienem tego, a nic się nie mylę
Że bądź za długą, bądź za krótką chwilę,
Albo w okręcie całym doniesiony
Albo na desce biednéj przypławiony,
Będę jednak u brzegu,
Gdzie daléj niśmasz biegu.
Lecz odpoczynek i sen nieprzespany,
Tak panom jako chudym zgotowany.

Toż samo uczucie zdania się na wolą Bożę, uczucie wzniosłe swym spokojem i prawdziwie chrześciańskie, natrafiamy znowu w pieśni czwartéj, którą byśmy gotowi wziąść za rodzaj pocieszania się po śmierci Podlodowskiego, lub w inném jakiém gwałtownem strapieniu. Zakończenie jest prawdziwą i jedyną możną pociechą:

Jedenże to Bóg i co chmury zbiéra,
I co rozświéca niebo słońcem złotem.

Pieśń piąta, jest wyraźnie podziękowaniem Bogu, za uniknienie jakiegoś grożącego niebezpieczeństwa. Nie jest li to tylko naśladowanie lub tłumaczenie jakiego psalmu, bo charakter ma biblijnéj poezij wybitny, krój i myśli? Nie wiémy. Gdyby była własną Jana, odnieślibyśmy ją naturalnie do piérwszéj epoki jego życia, bo drugą tak spokojnie przeżył, iż w niéj nawet domyślić się niepodobna wypadku, jaki tu opisany jest wyraźnie.