Strona:J. I. Kraszewski - Nowe studja literackie T.II.djvu/186

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
182

i na nią światło rzuca. Niepodobna zaprzeczyć, aby tym sposobem, nawet historycznie prawdziwszym być niemożna, niż kiedy się porywa na wielkie postacie dziejowe. Jest to jednak w pewien sposób, nie zwyciężenie, ale omijanie trudności tylko, zejście w cień dla bezpieczeństwa.
Walter-Scott, w większéj części swoich utworów, trzymał się właśnie sposobu E. Tarszy, rzadko u niego wysuwają się wielkie postacie dziejowe, częściéj typy. I piérwsze jednak trafiają się, że nie wspomnim o innych, wszakci podobno, wszystkie nowe obrazy Ludwika XI, są kopją tylko z Kwontyna Durward?
Ten sam więc Walter-Scott, którego Tarsza uznaje swym mistrzem, malował także i wielkie postacie historyczne i wielkie dziejowe wypadki, ale tak właśnie jak E. Tarsza maluje naprzykład zjazd Kaniowski, to jest epizodycznie.
Wielkie owe postacie, nie są nigdy u niego głównemi, wielkie wypadki przechodzą zdaleka i skutki ich tylko na bohaterach się czuć dają. Autor nie obowiązany rozwijać trudnego obrazu ich, ukazuje na drugim planie, dla urozmaicenia go, to co wybitniéj wiek cechować może.
Metoda ta jest jedyną; a cała zależy na jedném, na obiorze przedmiotu, jeśli osoby występujące w romansie będą charakterystycznia