Strona:J. I. Kraszewski - Nowe studja literackie T.II.djvu/183

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
179

dnak zupełnie od twórcy wystawienie jéj tak, aby się w pewnych warunkach nieprawdą lub prawdą wydała. Część prawdziwa zmięszana z obcemi jéj pierwiastki, nie sympalyzującemi z nią rysami, straci swe barwy i zniknie. Prawda dwojaką jest w historycznym romansie — artystyczna i historyczna. Ta ostatnia, nigdy w nim nie będzie zupełną, bo warunki sztuki, cale się różnią od warunków historij, a romans przedewszystkiém jest utworem sztuki. W nim więc zawsze, prawda dziejowa staje podrzędnie i niejako narzędzie, środek, nie zaś cel.
Żadna historja, nie jest tak zupełną, nie daje nam tak spójnego, żywego obrazu, aby ón wcielić się dał, bez dodatków do powieści. Romansopisarza więc zadaniem jest, pole w większéj części białe, zapełnić, umarłych wskrzesić do życia, czynności ich wytłumaczyć, oblicze nam pokazać. — Tak samo ma się z epokami, które powieściopisarz pojąwszy po swojemu, przedstawia nam całkowite jak by w nich żył, jak by je znał nie oczyma duszy i intuicij, ale ciała. Chodzi najwięcéj o to, aby to co maluje, wydawało się (lub było) prawdą, aby składało całość żywą, i jedną myślą spojoną. Tu sztuka przychodzi w pomoc wątkowi historycznemu i wyobraźnia dotwarza, czego braknie, jedno-