Strona:J. I. Kraszewski - Nowe studja literackie T.II.djvu/182

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
178

w ówczas romans był szkodliwy w istocie, i wielce szkoda że autor co dziś go przeklina, nie urodził się w ówczas, mógłby sobie tego pozwolić, nie narażając się na śmiéch. Dziś radzilibyśmy mu, wyszedłszy z fałszywego stanowiska, lepiéj się rozpatrzéć czém jest romans i powieść. A jeśli zechce mimo to obstawać przy swojém, niechże potępi z nim razem całą literaturę i wszystko do czego wchodzi piérwiastek poetyczny. Niech powié; — wszelkie kłamstwo jest niebezpieczne, wolę od poezij nauki ścisłe i tablice Pythagoresa nad Illjadę — odpowiémy mu — Winszujem, ale nie zazdrościm — Chacuna son goût.
Dzisiaj romans, wcale jest czém inném; powiedzieliśmy już o tém w piérwszym tomie naszych Studjów i niewidziémy potrzeby powtarzania się. Tu tylko chcielibyśmy pomówić o romansie historycznym dzisiejszym, a mianowicie o prawdzie w romansie.
Wszelki utwór gruntuje się na wziętych z postrzeżeń, z dziejów, z jakiéjkolwiek bądź rzeczywistości materjałach. Człowiek twórca, układa tylko po swojemu to co zebrał w sobie — stworzyć nie może właściwie nic.
Widziemy z tąd, że zawsze jakaś prawda musi być zasadą każdego utworu. Zależy je-