Strona:J. I. Kraszewski - Nowe studja literackie T.II.djvu/172

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
168

ciéj odcechowują się siłą i energją swych pomysłów i pojęciem ogółu, całości. Ogólną jednak barwę, ton, nadaje zawsze im, epoka w jakiej żyją.
Piérwszą epokę, pospolicie, dla niezręczności form, w jakich się objawia, dla małéj ilości jéj pomników, co więcéj do myśli niż do oczów przemawiają, za mało umiano poznać i ocenić — trzecią natomiast uważano za szczyt doskonałości, bo oślepiała formami, drobnostkami, za któremi ogółu dojrzéć nie było można. W piérwszéj epoce ideałów i wielkich utworów, epoce siły i energij, wyśmiéwano brak naturalności, w trzeciéj nadto wyniesiono często zupełnie bezmyślne naśladowanie natury, przechodzące w literaturze, w nikczemny indywidualizm.
W jakiéj dziś epoce żyjemy? Jest li to piérwsza epoka nowego cyklu, czy ostatnia starego? Rozważmy. Powiedzieliśmy już, że cechą piérwszej epoki, zawsze jest siła i prostota, pojęcie całości, idealizowanie wszystkiego, podnoszenie do wysokiéj potęgi. — Cechą trzeciéj bogactwo, drobnostkowość szczegółów, indywidualizacja, niewolnicze przywiązywanie się do natury i studjowanie jéj we wszystkiém. Czém jest reforma w literaturze dzisiejszéj, jeśli nie