Strona:J. I. Kraszewski - Nowe studja literackie T.II.djvu/144

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
140

jąc żadnéj zręczności zaręczenia, że wierny swemu panu póki dysze, że go kocha i gotów zań dać życie, porównywając Augusta z Bogi, z bohaterami. Równie zręcznie przymila mu się ofiarując to numizma, to naczynie na kwiaty, to kałamarz (IV. XIII); a gdy nic nie pomaga odzywa się ogromnym głosem, któren niewiém jak potrafił z piersi wydobyć:

Bez chleba kęsa, bez roli zagonu
Wstyd mi: lecz muszę dolę mą otwiérać.
Użal się królu! z wysokiego tronu,
A nie daj z głodu na starość umiérać.

To już ostatni stopień spodlenia — W innych pieśniach, zawsze dworską nutą nuconych, staje się zupełnie śmiésznym, wynosząc króla pod obłoki, za każdą nowo-otrzymaną łaską, przypomina na ówczas panią Sevigné, która po przetańcowaniu z królem J. M. Menueta, odezwała się siadając na miejsce, z naiwnym zapałem: Nous avous un grand roi! Takie jest właśnie uniesienie w tych, co je natchnęło odebranie medalu i orderu. Nieskończylibyśmy nigdy, gdybyśmy wyszczególniać chcieli poezje w rodzaju poprzedzających, jest ich tyle, że policzyć trudno, a większéj części, czytać nie podobna, są to dziś trupy, z których życie uciekło.