Strona:J. I. Kraszewski - Nowe studja literackie T.II.djvu/130

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
126

nowskim kładli i tak piękne rokowali nadzieje; nie możemy się z niemi zgodzić, na zuchwałe w oczach naszych porównywanie go z wielkim XVI w. mistrzem. Sęp, niéma Kochanowskiego natchnienia, niéma jego swobodnych ruchów, niéma téj wyraźności obrysów, niéma wcale obrazowości wyrażeń — wiérsz jego trudny, myśl pospolita i więcéj filozoficzna niżeli poetyczna. Uczucie tylko religijne i obywatelskie na chwilę go rozgrzéwa, ale w największym swym zapale, postawiony obok mistrza, zda się bełkotać niewprawnie. Kto wié, gdyby był żył, czy by się nie sprawdziły przepowiednie, czy by nie wyrósł także na mistrza; takim jakim go znamy, porównywać się nawet nie da z Janem, a jedno ich rodowe podobieństwo, w równém uczuciu religijném, dla nas wziętość Sępa u współcześnych doskonale tłumaczącém.