Strona:J. I. Kraszewski - Nowe studja literackie T.II.djvu/13

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
9

granicy wracający współrodacy, przywozili do kraju, piękne, a zadziwiające wykończeniem i łatwością poezje jego, z których jednę mianowicie, stary Rej przeczytawszy, w obec licznego zgromadzenia, uznał młodego Jana swym mistrzem w poezij.
Jest to prześliczny śpiéw pobożny, poczynający się od tych słów.

Czego chcesz od nas Panie, za Twe hojne dary
Czego za dobrodziejstwa, którym niémasz miary.
Kościół Cię nie ogarnie, wszędy pełno Ciebie,
I w otchłaniach i w morzu, na ziemi i niebie!

(Xięga II. IX.)

Kasper Miaskowski, opisując wrażenie, jakie ta pieśń przywieziona do kraju, uczyniła na wszystkich, dodaje, że Rej wychwalając poetę i dank mu dając przed sobą, niezapomniał jednak i o sobie, jako o piérwszym poecie narodowego języka. Sam Miaskowski równa go z Enniuszem i Hesiodem.
W tym czasie także Jan pisać musiał wiele swawolniejszych, miłosnych piosnek, do których treści i natchnienia późniejsze jego życie, spokojne, ustronne, całe w przywiązaniu do rodziny zamknięte, dać nie mogło. Wskażemy w szczegółowym rozbiorze, te poezje, które