Strona:J. I. Kraszewski - Nowe studja literackie T.II.djvu/124

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
120

Ty głowę starłszy smoka okrutnego
Którego jadem świat był wszystek chory

A daléj cudne porównanie:

Tyś jest dusz naszych jak xiężyc prawdziwy
W którym wiecznego baczymy promienie
Miłosierdzia — — —

Równie pobożny a tęskny jest Sonet piąty, który tu cały, aby lepiéj dać poznać Sępa wypiszemy:

I niemiłować ciężko i miłować
Nędzna pociecha! Gdy żądzą zwiedzione
Myśli, cukrują nazbyt rzeczy one
Które i zmieniać i muszą się psować.
Komu tak będzie dostatkiem smakować
Złoto, sceptr, sława, roskosz i stworzone
Piękne oblicze: by tym nasycone
I mógł mieć serce i trwóg się warować??
Miłość jest własny bieg życia naszego
Ale z żywiołów utworzone ciało,
To chwaląc, co z na początku równego
Zawodzi duszę — któréj wszystko mało.
Gdy ciebie wiecznéj i prawéj piękności
Saméj nie widzi, celu swéj miłości.

Wiersz do P. Mikołaja Tomickiego, ani myślą, ani wyrażeniem się nie odznacza, zimny to komplement tylko, a i w nim i w innych Sępa poezjach czuć, nie wiém dla czego, że zda się, kształcił na poezjach włoskich.
Jak u Kochanowskiego wszędzie jest podszewka łacińska, tak u Sępa włoska, miano-