Strona:J. I. Kraszewski - Nowe studja literackie T.II.djvu/115

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
111

nieskażone namiętnością, ozłocone modlitwą, piękne jak urojenie! Twoje życie było poezją największą i najpiękniejszą dla poezij danią, bo ona sama wystarczyła ci na cały żywot, tyś nią wyżył i nie tęsknił, podnosząc oczy ku niebu, temu końcowi czystego życia zasłużonemu, pożądanemu dla ciebie — gdzie na cię czekała święta matka twoja, anioły Urszula i Hanna. Cześć ci wielki nasz poeto i zapoznany jenjuszu, nie dziw, że dziś niepoznano się na tobie, tyś wielki prostotą, czystością, wspaniałością, powagą twoją, myśmy mali przy tobie — niewidzim cię całego i dla tego nieumiemy ocenić.

Listopad 1842 roku
Gródek.