Strona:Józef Wilhelm Rappaport - Nowe monologi.djvu/5

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


DLACZEGO NIE MOGĘ WYGŁOSIĆ MONOLOGU.


(Mężczyzna lat 50 — we fraku, bez jednej poły — wystraszony i blady wpada na scenę przez drzwi środkowe — na progu staje, jakby przytrzymany przez kogoś za połę fraka — szamotając się, usiłuje wyrwać się z trzymających go rąk — mówi, twarzą na pół zwrócony za drzwi, na pół do widowni).


...Ależ, jak cię kocham Petronelciu, że tylko przeproszę publiczność za zawód! Puść duszyczko! No, puść połę fraka, bo jeszcze ją urwiesz! Petronelciu miej że rozum! Przecież obiecałem, że wygłoszę dziś monolog, więc niechże choć przeproszę za zawód! (do publiczności). Chciałem państwo bardzo przeprosić, że dziś nie będę mógł monologu wygłosić, z powodu przeszkód natury familijnej... Jak widzicie państwo, powstrzymują mnie ważne przyczyny rodzinne... (zwrócony do drzwi). No, puść duszyczko połę fraka, bo ją urwiesz! Puść Petronelciu! Przecież dobrze wiesz, że to nie mój frak! Podskakiewicz pożyczył mi go tylko na pół godziny na słowo honoru... Bo mnie do desperacji przyprowadzisz dzisiaj! (wskazuje na publiczność). Patrz, jak publiczność śmieje się ze mnie! Opamiętaj się kobieto! (ze wzrastającym oburzeniem). Jeśli natychmiast nie puścisz poły fraka, to się przekonasz, że i ja mogę jeszcze być mężczyzną! Puść do diabła ciężkiego!