Strona:Józef Wilhelm Rappaport - Nowe monologi.djvu/32

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ośla pało, po oo tam się pchałeś? (z przekąsem) Cóż robić, jak się ma żonę, która chce sarna stać? (do któregoś z panów) Pan nie wie co to jest kobieta samostojąca? O, to pan pewnie jeszcze przedwojenny małżonek, bo dzisiejsi mężowie już wiedzą coś niecoś o samostiojącej kobiecie. Samostojąca kobieta, inaczej, kobieta wyzwolona czyli „garsonka“, jest to kobieta, która nic tylko, że sama nie stoi, ale mężowi swemu nie da ani stać, ani siedzieć, ani chodzić, ani leżeć. Jedno takiemu mężowi pozostaje: powiesić się. (do jednej z pań na sali) Co? Nic złego nie mówić o kobietach?... Pani może także należy ido „Ligi kobiet samostojących“?... (z determinacją) Mnie już wszystko jedno, proszę pani! Dwa razy już żonaty być nie mogę, więc nic mi się złego więcej stać nie może (do któregoś z mężczyzn na sali) Co? Proszę?... Pan powiada, że są tacy, którzy drugi raz się żenią? Pewnie, że są — ale ten który się żeni drugi raz, nie wart jest tego, że mu pierwsza żona umarła! (ogląda cylinder) Biedaku, tak cię zmanikurowały piękne rączki kobiece. (przedrzeźniając) Rączki, podobne kwiatom lilii! — jak mówią poeci, (zły) To wszystko blaga, co poeci piszą! To nie rączki, ale łopaty, widły, motyki!... (z refleksją) Zresztą diabli wiedzą, co ja dziś wygaduję ze złości, (do jednej z pań) Pani się pyta, jak to się stało, że mnie tak ładnie oporządzono?... Zaraz, niech dech złapię... Otóż przychodzę do domu na obiad — żony nie ma; drzwi zamknięte. Pytam się sąsiadów — powiadają: poszła razem z kucharką i pokojówką na posiedzenie „Ligi kobiet saimostojących“. Byłem głodny, jak sto diabłów, albo dwudziestu urzędników państwowych IX stopnia, (porozumiewawczo do jednej z pań) Pani wie, że mężczyzna głodny, jest zdolny nawet do bohaterstwa. Byłem po prostu wściekły i pobiegłem na to posiedzenie. Po drodze przewróciłem dwie poważ-