Strona:Józef Wilhelm Rappaport - Nowe monologi.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dzo ostrożnie na palcach, bojąc się obudzić żonę – często chwieje się i usiłuje utrzymać równowagę to na jednej, to na drugiej nodze stojąc – zatrzymuje się wreszcie jakby przed łóżkiem małżeńskim – palec na ustach). Cyt! Śpi! (delikatnie podchodzi do miejsca, gdzie rzekomo spoczywa żony głowa na poduszkach i ręką lekko dotyka jej głowy). Głowa. (cofa się zdumiony). Dwie głowy! (chwilka przerażenia – potem podchodzi do przeciwnego końca łóżka i ręką szuka delikatnie nóg). Nogi. (cofa się przerażony). Cztery nogi! (odskakuje od łóżka – z okrzykiem) Ha! (wpada mimicznie w pasję i udaje, że porywa różne przedmioty, któremi z wściekłości rzuca na ziemię). Miednica! (ruch rzucenia o ziemię). Budzik! (ruch j. w.). Kapelusz! (rzuca kapeluszem swoim o ziemię – poczem mówi, jakby już opowiadał publiczności dalszy ciąg zaszłej awantury). Gwałtu! Światło! (ruch ręką, jakby przekręcił kontakt światła elektrycznego). Awantura – policja – sąsiedzi. (W tym miejscu wraca do dawnej swojej roli zapitego gościa, który tłumaczy się przed kimś z zaszłego incydentu). Prze... praszam – ja się (czkawka) pomyliłem o jedno piętro! (pokazuje na jednym palcu). O jedno całe piętro...

KURTYNA.