Strona:Józef Wilhelm Rappaport - Nowe monologi.djvu/10

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„OTELLO“ W RYCZYWOLE.
(Z widowni prowadzą na scenę małe schodki. — Rozlega się dzwonek. Po podniesienia kurtyny, scena jest przez dłuższą chwilę zupełnie pusta. Tak długo nikt się nie zjawia na estradzie, aż publiczność zacznie się denerwować na temat, dlaczego nikt się nie zjawia, aby monolog zapowiedziany wygłosić. Kiedy już na widowni rozpoczynają się głośne szepty i uwagi publiczności, wyprowadzanej z cierpliwości — wtedy w trzecim rzędzie krzeseł podnosi się z miejsca aktor mający wygłosić monolog. Jest to typ wzbogaconego, prowincjonalnego handlarza nierogacizny. W rękach parasol — szeroki rozmach i gest człowieka bez ogłady towarzyskiej. — Mówi tubalnym głosem, ze swego miejsca w trzecim rzędzie).

Proszę zaczynać, bo ja wam tu zrobię taki harmider, że wam się odechce robić z tata wariata! (do kogoś z publiczności). Ha, nimam może recht? Za wstęp każą sobie płacić, a komedii pokazywać nie chcą (ruch parasolem w stronę sceny). Albo zaraz zaczniecie te komedie pokazywać, albo proszę nam oddać pieniądze za bilety! (do kogoś z publiczności). No co?... Nimam może recht? (ku scenie). Ze swojej mamy róbcie sobie panoramy, a nie z porządnych obywatelów płacących rychtelnie podatki! (Wrzeszczy i potrząsa parasolem). Proszę zaczynać! Hej, panie dyrektor, zaczy-