Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Z życia awanturnika.djvu/221

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Wezwany na pogrzeb przybył Murmiński, zająć się ostatnią posługą.
Z doktorową spotkali się na cmentarzu, gdy już wychodzili od świeżo zasypanéj mogiły.
Za bramą odezwała się do niego.
— Cóż, mój biedaku, straciłeś przyjaciela i owdowiałeś po bogdance? — gdzie się ona podziewa.
Teodor westchnął tylko.
— Jakże bo ją mogłeś opuścić tak samę jednę. Temu posłuszeństwu, przyznaję się, wydziwić się nie mogę. Zarazem téż i w miłość waszą zobopólną wierzę coraz mniéj. Waćpan jesteś ciemięga, a ona dziwaczka. Dziewczynie, sierocie, może to jeszcze do pewnego stopnia być wybaczone, ale wam...
Ruszyła tylko ramionami.
— Wystawiony jestem na próbę, droga pani, odparł Teodor — Toli tyle o moich szałach, awanturach, niespokojnym charakterze i dziwactwach naopowiadano, iż — choć dla mnie jest łaskawa — sądzę, że trochę może kocha, a daleko więcéj się boi.
Hrabia Maurycy z kollaboratorami odmalował mnie przed nią w ten sposób, iż ja sam nawet nie mogę zatrzeć wrażenia tego obrazu mistrzowską skreślonego ręką.
W szkalowaniu człowieka, jak w robieniu karykatur, jest wielka sztuka i umiejętność — potwarz będzie tak do twarzy podobna, iż jednéj od drugiéj trudno potém oddzielić. Z taką sztuką odmalowano mnie przed Tolą; — schwycono prawdziwe fakta mego życia, wykrzywiono je tylko i dziś odprostować trudno.
Wyrazy te Teodor rzekł smutno, ale z rezygnacyą.
— Ale pókiż u licha myśli cię tak trzymać na téj nieszczęśliwéj próbie — przerwała oburzona doktotorowa — podziwiam bezprzykładną pańską cierpliwość — a raczéj nie wiem już jak to nazwać.
— Nazwij to pani miłością i — nic więcéj — dodał Teodor — ja z pewnością wytrwam na próbie.
— No — a Toli i nie rozumiem i gniewam się na nią — mruknęła doktorowa. Wiesz pan, że ona do Rzymu i Neapolu wyjechała, bodaj na kilka miesięcy.