Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wizerunki książąt i królów polskich.djvu/258

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   252   —

Zygmunt oddał rządy Litwy synowi i oboje młodzi królestwo do Wilna wyjechali. Pożycie późniejsze, którego już wpływ zazdrosnej matki nie mącił i nie zatruwał, było najszczęśliwsze, ale wkrótce młoda królowa zachorowała, okazała się choroba wielka (epilepsya), która pono była dziedziczną w rodzie, i młoda pani, z wielkim żalem męża, zmarła dnia 17-go czerwca 1545 roku.
„Nikogo nie ma — pisze współczesny — w królestwie i państwach jego, ktoby straty świątobliwej pani nie oblewał łzami; nie mogli bowiem ludzie wydziwić się dosyć i wdziękom jej, i cnotom królewskim, i skromności. Helena nie była nad nią piękniejsza, ani świątobliwszemi panny święte.“
Ostatnie lata Zygmunta Starego już niemal do czynnego panowania jego liczyć się nie mogą. Przeszedłszy lat ośmdziesiąt, a trzydzieści przeżywszy z Boną, przewalczywszy młodość, niepokojony w późniejszym wieku, w latach podeszłych utracił siły do nieustannego boju, jakim było jego życie. Umysł pozostał przytomnym, widział i znał położenie swoje, zdradzały to często wyrywające mu się słowa, ale oporu niewieście przewrotnej, zręcznej, gwałtownej, zausznikami otoczonej stawić już nie mógł.
Życie jego miało się ku schyłkowi, gdy z Wilna poczęły przychodzić wieści o Zygmuncie Auguście, z razu tylko wysławiające go i pod niebiosa wynoszące jego rządy, na co król stary odpowiadał z uśmiechem:
— „Ale zostawcie też co do zganienia...“
Za owemi pierwszemi wieściami wkrótce przyszły dziwne posłuchy, jakoby młody, owdowiały pan, którego ogrody zamkowe do dworca i ogrodów młodej też wdowy po Gasztoldzie, z domu Radziwiłłówny, przytykały — znajomość z nią zabrał, rozmiłował się. W dodatku ludzie, co wszystko wiedzieć chcieli, powiadali, jakoby bracia Gasztoldowej, zastawszy młodego króla u niej, do ożenienia się z nią zmusili.
Można sobie wystawić, jaką zgrozą przejęła ta wiadomość i króla, który o cale innych dla syna związkach marzył, i królową Bonę, dumną a zazdrosną, i naostatek panów polskich, których wyniesienie na tron Litwinki, poddanki, upokarzało. Oburzenie było powszechne, a Bona je pewnie podniecać umiała; ale wieści tej nie dawano wiary. Wezwano Zygmunta Augusta do Krakowa, do ojca, aby mu się wytłómaczył.
Współczesne świadectwa dają do zrozumienia, że podobno badany, ojcu do ożenienia się nie musiał przyznać, gdyż król po rozmowie poufnej z synem nie okazał ani frasunku, ani posępnego humoru.