Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/158

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 150 )

lub Maciej, wybiegły na środek i razem zawołały.
— A co? a co? a co? — Lecz spuściły bardzo smutnie oczy zobaczywszy, że to był służący od Mięty, który patrzał na nie z otwartą gębą i wytrzeszczonymi oczyma.
— Cóż tam powiesz? rzekła zniechęcona aptekarzowa do zdumiałego chłopca.
— Mój pan pyta się czy państwo u nas dziś będą. Na te słowa spójrzały po sobie matka i córka i zamilkły niewiedząc co powiedzieć, tak upłynęło kilka chwil, nareście jejmość się odezwała, że zaraz przyjadą, a chłopiec z równym pośpiechem jak przyszedł nazad pośpie-